← Wiedza
Technologia i bezpieczeństwo5 min czytania

Wtyczki w WordPressie — dobrodziejstwo czy przekleństwo?

Wtyczki są jedną z największych zalet WordPressa. Pozwalają szybko dodać formularz, sklep, kopie zapasowe, SEO czy nowe funkcje. Problem zaczyna się wtedy, gdy każda kolejna potrzeba kończy się instalacją kolejnej wtyczki. Liczy się nie ich liczba, ale jakość, sposób działania i to, jak cały zestaw wpływa na stronę.

Wtyczki są jednym z powodów, dla których WordPress stał się tak popularny. Pozwalają rozbudować stronę bez tworzenia każdej funkcji od początku. Jednocześnie właśnie wtyczki bardzo często znajdują się na liście podejrzanych, gdy witryna zaczyna działać wolniej, pojawiają się błędy albo aktualizacja kończy się awarią.

Czy dużo wtyczek oznacza złą stronę?

Niekoniecznie. Sama liczba zainstalowanych wtyczek niewiele mówi o kondycji WordPressa. Dobrze przygotowana strona może korzystać z kilkudziesięciu rozszerzeń i działać sprawnie, podczas gdy inna może mieć zaledwie kilka wtyczek, z których jedna powoduje poważne problemy.

Znacznie ważniejsze jest co dana wtyczka robi, jak została napisana, jak często wykonuje operacje i z jakimi innymi elementami strony współpracuje.

Wtyczka może rozwiązać realny problem

Dobre rozszerzenie potrafi zaoszczędzić wiele godzin pracy. Zamiast budować od podstaw system formularzy, mechanizm kopii zapasowych czy obsługę SEO, możemy wykorzystać rozwiązanie rozwijane i sprawdzane przez tysiące użytkowników.

W takim przypadku wtyczka nie jest zbędnym dodatkiem. Jest po prostu gotowym komponentem technicznym strony.

Problemem nie jest korzystanie z wtyczek.
Problem pojawia się wtedy, gdy przestajemy wiedzieć, po co właściwie poszczególne rozszerzenia znajdują się na stronie.

Jak powstaje „kolekcja wtyczek”?

Najczęściej bardzo niewinnie. Potrzebny jest formularz — instalujemy wtyczkę. Potrzebne przekierowanie — następną. Optymalizacja obrazów — kolejną. Cookies, statystyki, bezpieczeństwo, cache, kopie zapasowe, SEO, integracja z pocztą.

Po kilku latach strona może zawierać rozszerzenia instalowane przez różne osoby i w różnych okresach. Niektóre realizują podobne zadania, inne pozostały po funkcjach, których już nie używamy.

I właśnie wtedy zaczyna się problem: WordPress staje się zbiorem nakładających się na siebie mechanizmów zamiast świadomie zaprojektowanym systemem.

Co właściwie może pójść nie tak?

1. Wtyczka wykonuje zbyt dużo pracy

Niektóre rozszerzenia przy każdym wejściu użytkownika uruchamiają zapytania do bazy danych, generują dodatkowy kod JavaScript, pobierają zasoby zewnętrzne albo wykonują operacje w tle.

Pojedynczo mogą być niezauważalne. Kilka takich mechanizmów działających jednocześnie potrafi już wyraźnie wpłynąć na czas odpowiedzi strony.

2. Dwie wtyczki próbują robić to samo

Typowym przykładem są mechanizmy cache, optymalizacji, bezpieczeństwa, przekierowań czy SEO. Dublowanie funkcji nie musi od razu spowodować awarii, ale może prowadzić do trudnych do przewidzenia konfliktów.

3. Rozszerzenie przestaje być rozwijane

WordPress, PHP i pozostałe komponenty strony zmieniają się. Wtyczka, która kilka lat temu działała bez zarzutu, może dziś korzystać ze starych mechanizmów, generować ostrzeżenia albo stanowić problem bezpieczeństwa.

4. Aktualizacja ujawnia konflikt

Często słyszymy: „strona działała dobrze, dopóki jej nie zaktualizowaliśmy”. Sama aktualizacja nie zawsze jest przyczyną. Może jedynie ujawnić konflikt, który wcześniej pozostawał niewidoczny.

5. Wtyczka zostawia po sobie dane

Usunięcie rozszerzenia nie zawsze oznacza usunięcie wszystkiego, co utworzyło. W bazie danych mogą pozostać tabele, opcje, zadania cron lub inne informacje. Po latach takich pozostałości może być zaskakująco dużo.

Czy rozwiązaniem jest usunięcie większości wtyczek?

Nie warto traktować liczby rozszerzeń jako celu samego w sobie. Usuwanie potrzebnych funkcji tylko po to, aby WordPress miał „mało wtyczek”, nie jest optymalizacją.

Znacznie lepsze pytania brzmią:

  • Czy ta wtyczka jest nadal potrzebna?
  • Czy rzeczywiście wykorzystujemy jej funkcje?
  • Czy nie dubluje działania innego rozwiązania?
  • Czy jest aktualizowana i zgodna z obecnym środowiskiem?
  • Jaki ma wpływ na wydajność strony?
  • Czy istnieje prostszy sposób realizacji tej samej funkcji?

Nie każdą funkcję trzeba realizować wtyczką

To szczególnie istotne w przypadku stron rozwijanych przez dłuższy czas. Niewielka funkcja biznesowa nie zawsze wymaga instalowania rozbudowanego pakietu zawierającego dziesiątki dodatkowych możliwości.

Czasami lepszym rozwiązaniem jest niewielki, kontrolowany fragment kodu lub dedykowany mechanizm wykonujący dokładnie jedno zadanie.

Nie oznacza to jednak, że własny kod jest automatycznie lepszy. On również wymaga utrzymania, dokumentacji i zgodności z kolejnymi wersjami WordPressa oraz PHP.

Najlepsze rozwiązanie nie jest tym, które ma najmniej wtyczek.
Jest nim takie środowisko, w którym każdy element ma określone zadanie, jest potrzebny i nie przeszkadza pozostałym.

Jak wygląda rozsądny przegląd wtyczek?

Nie zaczynamy od masowego wyłączania rozszerzeń na działającej stronie. Najpierw warto ustalić ich rolę i zależności.

Sprawdzamy między innymi aktywne i nieaktywne rozszerzenia, ich aktualność, powtarzające się funkcje, wpływ na bazę danych, zadania wykonywane w tle, ładowane skrypty oraz błędy pojawiające się w logach.

Dopiero z takiego obrazu można wyciągnąć sensowne wnioski: co pozostawić, co skonfigurować inaczej, co zastąpić, a czego rzeczywiście można się pozbyć.

A jeśli strona działa wolno albo niestabilnie?

Wtyczki są jednym z elementów, które warto wtedy sprawdzić, ale nie należy z góry zakładać, że to właśnie one są winne.

Przyczyną może być również hosting, konfiguracja PHP, baza danych, motyw, duże obrazy, zewnętrzne skrypty, zadania wykonywane w tle albo połączenie kilku pozornie niewielkich problemów.

Dlatego przed przebudową strony czy przypadkowym usuwaniem rozszerzeń warto najpierw ustalić rzeczywistą przyczynę problemu. Temu właśnie służy diagnoza techniczna i szerszy Audyt 360°.

Wtyczki są narzędziem. Nie strategią.

Dobrze dobrane rozszerzenia są ogromną zaletą WordPressa. Pozwalają rozwijać stronę szybciej i korzystać z dojrzałych, wyspecjalizowanych rozwiązań.

Kłopot zaczyna się dopiero wtedy, gdy kolejne wtyczki instalowane są bez kontroli nad całością.

Nie chodzi więc o to, aby mieć ich jak najmniej. Chodzi o to, aby wiedzieć, dlaczego każda z nich znajduje się na stronie i jaki ma wpływ na cały system.

Od wiedzy do działania

Nie musisz od razu przebudowywać strony.

Jeżeli problem dotyczy Twojej witryny, możemy najpierw sprawdzić jej rzeczywisty stan i wskazać, co ma sens dalej.

Przewijanie do góry